13 lutego 2009

Wyprawa do Peru - Dzień 1 "Warszawa-Lima"

Wylot - wszystko wygląda perfekcyjnie, oprócz najważniejszego.

Jak dostać się do Amsterdamu pierwszym samolotem o 6.20. (Jurek, pilot LOTu, ma prawo do tanich biletów lotniczych - jedyny mankament to brak możliwości rezerwacji miejsc, czyli latamy w ostatniej kolejności, jak już nie ma chętnych).

Potem do Limy o 10.15 jest nieźle - 60 miejsc wolnych.

Z pomocą przychodzi kapitan KLM. Obiecuje Jurkowi rezerwację tzw. „jumpseats" (miejsca wykorzystywane przez załogę samolotu). W efekcie obsługa KLM zaprasza nas do business class - super! Lecimy!

Drugi etap z Amsterdamu do Limy niezwykle przyjemny - miejsca obok siebie, załoga rewelacyjna, catering wyśmienity, dodatkowo wspaniały program filmowy, muzyczny, rozrywkowy...

Lądujemy w Limie około 17.00 tego samego dnia (zyskujemy 7 godzin!).

Musimy dostać się do dzielnicy Miraflores i hotelu wybranego przeze mnie w Internecie. Pierwsza przeprawa z taksówkami. Wybieramy tzw. „zielone", które są polecane przez przewodniki. Przynajmniej pierwszego dnia chcemy czuć się bezpiecznie...

Tu zaczyna się „stara śpiewka", dobrze nam znana z Indii. Taksówkarz wie, że nie ma wolnych miejsc w „naszym" hotelu (właściwie to w żadnym obok również), ale na szczęście ma „zaprzyjaźniony", do którego chętnie nas zawiezie. Twardo odpowiadamy, że mamy rezerwację.

Rezerwacji oczywiście nie mamy i jak na złość w moim „wybrańcu internetowym" nie ma tego dnia miejsc. Natomiast bardzo uprzejma obsługa od razu kieruje nas do hoteliku obok - JESZCZE LEPSZY!

O tym, że obsługa hotelowa jest niezwykle pomocna w każdej trudnej sytuacji wiem z zamieszczonych w Internecie opinii klientów (czyli warto wnikliwie czytać).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz