Arequipa zachwyca bogactwem kolonialnych zabytków. Główny plac - Plaza de Armas wydaje się być piękniejszy niż w Limie. Odwiedzamy katedrę, liczne kościoły.
Prawie dwie godziny zwiedzamy XVI-wieczne Monasterio de Santa Catalina. Zachwyca intensywnymi barwami elewacji, kompozycjami kwiatów z kontrastującą surowością i prostotą cel zakonnych. Łapiemy oddech - przecież jesteśmy już na 2100 m n.p.m.
W przerwie wstępnie uzgadniamy z przypadkowym biurem podróży naszą wycieczkę do Kanionu Colca, jednego z najgłębszych kanionów na świecie, gdzie mamy podziwiać lot kondorów, potężnych ptaków czczonych przez Indian. Z zawrotnej sumy, jaką proponuje biuro za przejazd i opiekę przewodnika, udaje się nam zejść do normalnej oferty. Mimo to nasza czujność nadal jest uśpiona. Beztrosko uzgadniamy także dalszy etap podróży i korzystając z agencji jako pośrednika kupujemy bilety autobusowe na kolejny odcinek drogi z Arequipy do Puno (jak się potem okazuje przepłacamy 100%).




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz