7 maja 2009

Dzień 9 - Przejazd nad jezioro Titicaca

Rano wyjeżdżamy do Puno nad jezioro Titicaca (3800 m n.p.m.). Od naszego „uczciwego" przedstawiciela biura turystycznego otrzymujemy bilety z zamazaną ceną. Z jego ust pada jeszcze propozycja organizacji rejsu po jeziorze, załatwienia hotelu w Puno przez tzw. „brata". Już wiemy, że „brata" i wszelkie osoby, które będą się powoływały na kontakty z biurem z Arequipy będziemy omijać z daleka.

Potwierdzają się nasze przypuszczenia: bilety na tej trasie są o połowę tańsze. No cóż, „frycowe" trzeba zawsze, gdzieś zapłacić.

Po przyjeździe do Puno od razu na dworcu autobusowym zbieramy wszelkie niezbędne informacje dotyczące dalszego etapu podróży - ceny przejazdów autokarowych, firmy przewozowe do Cuzco, propozycje tras przejazdu wraz ze zwiedzaniem najbardziej atrakcyjnych miejsc.

Dopiero potem decydujemy się na taksówkę do wybranego w Internecie hotelu.

Tu całkiem pewnie, jak tubylcy (przynajmniej tak nam się wydaje), negocjujemy cenę dwóch dni pobytu i całodzienną wycieczkę na pływające wyspy Uros oraz na Isla Taquile, słynącą z wyrobów tkackich. Z negocjacji jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani!

Wieczorem spacer po Puno - nowe kolory, nowe stroje i KAPELUSZE!

O czapkach i kapeluszach w Peru można napisać książkę i wydać przepiękny album. Jest cała filozofia co, kto i kiedy może nosić. Inne dla dzieci, młodzieży, dorosłych, kobiet, mężczyzn, osób ważnych...

Może następny lot do Peru będzie inspirowany tym tematem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz