8 marca 2009

Dzień 4 - Lima-Paracas

Noc i poranek w Limie są pełne emocji.

Około 4 nad ranem coś wybudza nas ze snu - jakby kołysanie i dziwne dźwięki.

Sen? Przewidzenie?

Bez wymiany zdań przewracamy się na drugi bok i zasypiamy. Potem okazuje się, że myślimy o tym samym.

Potwierdzenie „wrażeń" następuje ok. 7.45.

Kołysanie budynku i ten sam dziwny, przenikliwy, natarczywy i głośny dźwięk zgrzytania betonu i metalu, tym razem towarzyszy nam przez 20-30 sekund, może dużo, dużo dłużej - trudno ocenić.

Jesteśmy w szoku. Zaczynam się modlić - na głos... Jurek, jak potem się przyznaje, patrzy na sufit i szuka tzw. „bezpiecznych" miejsc. Nagle wszystko ustaje.

Natychmiast postanawiamy opuścić pokój i uciekać z hotelu. W lekkiej panice zbieramy bez większego sensu nasze rzeczy (w rzeczywistości rozbieram się do naga, chcę się szybko umyć - nie wiem skąd w takiej chwili budzi się we mnie aż taka higienistka).

Chwilę później ktoś puka do drzwi. Właściciel hotelu przekonująco uspokaja, że nie ma się już czego obawiać - już jest po...

Skąd ta pewność - nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, ale rzeczywiście był to jedyny incydent, jaki nas spotkał podczas całego pobytu w Peru.

Potem odkrywamy w naszym budynku i w wielu innych miejscach, które odwiedzamy, specjalnie oznaczone bezpieczne strefy w razie trzęsień ziemi.

Epicentrum „naszego" trzęsienia było ok. 28 km od Limy, siła 5,4 i na głębokości ok. 50 km Stąd słabe „efekty". Widoczny ślad w naszym hotelu, to przekrzywione obrazy na ścianach, lekarstwa zrzucone ze stolika nocnego. I wewnętrzny dygot, ale to już mojego organizmu...

I dzięki Bogu!

Tego samego dnia dojeżdżamy autobusem do rezerwatu w Paracas. Właściciel hotelu potwierdza wstrząsy odczuwalne nawet tutaj, ok. 300 kilometrów od Limy, dokładnie w tych samych godzinach.

Paracas jest cudowne!

Wieczorem postanawiamy spróbować typowej peruwiańskiej potrawy ze świeżych owoców morza - ceviche (wszystko marynowane w soku z kwaśnych limonek). Pycha!

Zwykle to danie podaje się w środku dnia z zimnym piwem - wtedy smakuje jeszcze lepiej, bo dodatkowo gasi pragnienie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz